
22 stycznia 2026 | Walka o szkołę, zwrot z AI, talent droższy niż technologia, narzędzia na dziś i 5-warstwowy tort infrastruktury — OpenAI, Anthropic, Google, Microsoft, Humans&, Claude, Blink, Mastra, Citable, Filo Mail i Nvidia
2026-01-22
24 stycznia 2026 | Słuchawki AI, vibe coding, produkcyjne agenty i wertykalne inwestycje: OpenAI, GPT-5, Cursor, Copilot, Perplexity i Salesforce Einstein w 2026
2026-01-2423 stycznia 2026 | Testy AI w pracy, marże w biznesie AI, inwestycje w infrastrukturę i praktyczne narzędzia: APEX-Agents, Anthropic, HUMAIN, ChartGen AI, LocateStore, Demonstrate, Callum, CyberCut AI, D4RT
Rok 2026 przynosi trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość sztucznej inteligencji w biznesie. Najnowszy benchmark APEX-Agents pokazał, że nawet najlepsze modele AI osiągają zaledwie 24% skuteczności w rzeczywistych zadaniach zawodowych - od analiz finansowych po strategię inwestycyjną. To nie tylko test technologii, ale weryfikacja obietnic, które przez rok słyszała cała branża.
Jednocześnie firmy AI odkrywają, że szybki wzrost nie zawsze oznacza lepszą rentowność. Anthropic podwoił przychody do 9 miliardów dolarów, ale jego marża spadła z 50% do 40% przez rosnące koszty infrastruktury. To sygnał dla każdego, kto planuje wdrożenie AI - prawdziwe koszty kryją się nie w licencjach, ale w mocy obliczeniowej.
Geografia AI przestaje być amerykańskim monopolem. Arabia Saudyjska stawia 1,2 miliarda dolarów na centra danych, planując 6 gigawatów mocy do 2034 roku. To infrastruktura, która może obsłużyć znaczną część światowego popytu - i zmienić ekonomię dostępu do modeli AI dla firm na całym świecie.
Ale AI to nie tylko wielkie inwestycje i testy wydajności. Pojawiają się narzędzia, które rozwiązują konkretne problemy bez angażowania programistów: od automatycznych wykresów (ChartGen AI), przez mapy lokalizacji (LocateStore), automatyzację przeglądarki (Demonstrate), inteligentny kalendarz (Callum), po produkcję wideo (CyberCut AI). A Google DeepMind pokazuje przyszłość widzenia maszynowego z modelem D4RT, który rekonstruuje scenę 3D z zwykłego wideo 18-300 razy szybciej niż dotychczasowe rozwiązania.
Twój AI asystent nie zdał egzaminu zawodowego. I to jest problem

Przez cały rok słyszałeś, że AI jest gotowe na prawdziwą pracę. No to sprawdzono. 20 stycznia 2026 ukazał się test APEX-Agents - pierwszy benchmark, który wpuścił najlepsze modele AI do symulowanych środowisk roboczych. Nie chodziło o odpowiedź na pytanie testowe czy wygenerowanie kodu. Chodziło o prawdziwą robotę: przeanalizuj dokumenty klienta, zrób raport finansowy, przygotuj strategię inwestycyjną. Zadania, które w twojej firmie zajmują analitykom po kilka godzin.
Jak poszło? Gemini 3 Flash, najlepszy model w zestawieniu, osiągnął 24% skuteczności. GPT-5.2 - 23%. Claude Opus 4.5, GPT-5 i Gemini 3 Pro - około 18%. Pozostałe jeszcze gorzej. Żaden model nie przekroczył bariery 30%. W większości przypadków albo podawały błędną odpowiedź, albo po prostu się poddawały w połowie zadania.
Test składał się z 480 złożonych, wieloetapowych zadań w trzech branżach: bankowość inwestycyjna (10 światów), doradztwo strategiczne (11 światów) i prawo (12 światów). Każdy "świat" zawierał średnio 166 plików - dokładnie takich, z jakimi pracujesz na co dzień. Arkusze kalkulacyjne, dokumenty, prezentacje, notatki. 63 narzędzia do dyspozycji, ale bez dostępu do internetu - to musiało być czysto logiczne rozumowanie.
Istotne jest, że zadania tworzyło 227 profesjonalistów ze średnim stażem 10,8 lat. Specjaliści, którzy wiedzą, jak wygląda prawdziwa praca w ich branżach. I właśnie oni stwierdzili, że przeciętne zadanie z tego testu zajmuje człowiekowi 1,82 godziny. AI? No cóż, w większości przypadków nawet nie dotarło do mety.
Były pewne niuanse. GPT-5.2 radził sobie lepiej w bankowości inwestycyjnej (27,3%), słabiej w doradztwie (22,7%). Gemini 3 Flash dominował w zadaniach prawniczych (25,9%). Ale tak naprawdę to bez różnicy - żaden z tych wyników nie jest wystarczający, żeby zaufać AI przy naprawdę ważnej pracy. Bo o to właśnie chodziło w tym teście: czy możesz zostawić model sam na sam z zadaniem i być pewnym, że zrobi to dobrze?
Odpowiedź brzmi: jeszcze nie. I to nie dlatego, że modele nie rozumieją języka czy nie potrafią pisać. Problem jest głębszy - nie potrafią łączyć informacji z wielu źródeł, rozumować w kontekście całego problemu i podejmować decyzji na podstawie niepełnych danych. A to właśnie robi każdy dobry analityk, prawnik czy konsultant. Ludzie nazywają to "myśleniem", AI najwyraźniej tego jeszcze nie opanowało.
Dla twojej firmy to oznacza jedno: planując wdrożenie AI w zadaniach wymagających prawdziwej wiedzy eksperckiej, miej realistyczne oczekiwania. AI to wciąż świetne narzędzie wspomagające, ale samodzielny pracownik? Jeszcze trochę poczekamy.
Dlaczego Anthropic zarabia mniej, mimo że sprzedaje więcej

Masz firmę AI, która podwoiła przychody w pół roku. Od 4 miliardów dolarów w lipcu do 9 miliardów pod koniec 2025 roku. Brzmi jak sukces, prawda? No to teraz zła wiadomość: twoja marża zysku właśnie spadła z 50% do 40%. Witaj w rzeczywistości biznesu AI w 2026 roku.
To historia Anthropic - firmy, która stworzyła Claude'a, jednego z najlepszych asystentów AI na rynku. I która właśnie odkryła, że skalowanie AI to nie tylko więcej klientów i więcej pieniędzy. To przede wszystkim więcej kosztów. Według The Information, koszty infrastruktury obliczeniowej u Google i Amazona wzrosły o 23% bardziej niż przewidywano. I to właśnie pochłonęło 10 punktów procentowych marży.
Żeby było jasne - 40% marży to wciąż świetny wynik. Większość tradycyjnych firm SaaS mogłaby tylko pomarzyć o takich liczbach. Ale trend jest niepokojący. Bo jeśli jesteś firmą AI, która wynajmuje moc obliczeniową od kogoś innego (a większość firm to robi), jesteś całkowicie na łasce dostawców infrastruktury. Google podwyższa ceny? Płacisz. Amazon zaostrza warunki? Akceptujesz.
I tu zaczyna się interesująca gra. Bo największymi graczami w chmurze są... Google i Amazon. Ci sami goście, którzy budują własne modele AI i konkurują z Anthropic. Teoretycznie nie powinni wykorzystywać swojej pozycji. Praktycznie? Cóż, koszty rosną szybciej niż ktokolwiek się spodziewał.
Dla twojej firmy to lekcja z ekonomii AI. Jeśli myślisz o wdrożeniu rozwiązań opartych na modelach językowych, nie patrz tylko na cenę licencji czy API. Policz prawdziwy koszt infrastruktury. Bo w 2026 roku to właśnie tam giną pieniądze. Każde zapytanie do modelu to wywołanie API, które kosztuje. Każda operacja to czas procesora w czyimś centrum danych. I te koszty rosną szybciej niż wydajność modeli.
Co więcej, jeśli Anthropic - firma, która pozyskała miliardy dolarów finansowania i ma najlepszych inżynierów na świecie - zmaga się z rosnącymi kosztami infrastruktury, to wyobraź sobie, jak wygląda to u mniejszych graczy. Albo u ciebie, gdy planujesz własne wdrożenie.
Oczywiście, Anthropic ma plan. Firma liczy na dalszy wzrost przychodów, który w perspektywie kilku lat ma zniwelować presję na marże. Ale to założenie, nie pewnik. A w biznesie założenia mają to do siebie, że lubią się nie sprawdzać - zwłaszcza gdy zależą od decyzji cenowych firm, z którymi konkurujesz.
Pytanie brzmi: czy to nowa normalność dla całej branży AI? Czy może tylko przejściowy problem, który rozwiąże się wraz ze spadkiem kosztów infrastruktury? Nikt tego jeszcze nie wie. Ale jedno jest pewne - era łatwych zysków w AI właśnie się skończyła.
Arabia Saudyjska stawia 1,2 miliarda dolarów na data center. I to dopiero początek

W Davos podpisywane są umowy, które zmieniają świat. Tym razem to HUMAIN i saudyjski Narodowy Fundusz Infrastruktury dogadały się w sprawie 1,2 miliarda dolarów na budowę centrów obliczeniowych dla AI. To nie jest symboliczna inwestycja. To 250 megawatów mocy obliczeniowej - tyle, ile potrzeba do trenowania i uruchamiania najnowszych modeli językowych na największą skalę.
Ale prawdziwa historia jest większa. Bo to dopiero ramowa umowa. Plan HUMAIN to 6 gigawatów do 2034 roku. To 24 razy więcej niż ta pierwsza transza. To infrastruktura, która może obsłużyć znaczną część światowego popytu na obliczenia AI. I to jest właśnie cel - Arabia Saudyjska nie chce być tylko kolejnym klientem amerykańskich firm AI. Chce być dostawcą infrastruktury dla całego regionu, a może i świata.
HUMAIN to firma kontrolowana przez saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny (PIF) - ten sam, który wykupił Newcastle United i finansuje futurystyczne miasto NEOM. Ale w przeciwieństwie do niektórych projektów z wizji 2030, centra danych to nie fantastyka naukowa. To twarda infrastruktura z jasnym ROI. Światowy popyt na moc obliczeniową rośnie wykładniczo. Kto ma serwery z najnowszymi GPU, ma realne pieniądze.
HUMAIN już ma umowy z xAI Elona Muska, z AirTrunk (wspieranym przez Blackstone) i z Saudi Telecom. To nie są przypadkowe nazwy - to globalni gracze, którzy wiedzą, gdzie lokować miliardy. A lokują je właśnie tam, gdzie jest tania energia (Arabia ma nadmiar taniego gazu) i gdzie rząd jest gotów wesprzeć infrastrukturę.
Dla rynku to sygnał, że geografia AI szybko się zmienia. Przez lata wszystko koncentrowało się w Dolinie Krzemowej i kilku centrach w USA. Potem dołączyła Europa (choć bardziej regulacyjnie niż technologicznie). Teraz Bliski Wschód mówi: my też chcemy kawałek tortu. I mają pieniądze, żeby go kupić.
Tareq Amin, CEO HUMAIN, mówi wprost: "Popyt na zaawansowane obliczenia intensywnie rośnie, a ta umowa pozycjonuje HUMAIN do odpowiedzi z prędkością i skalą". Esmail Alsallom z Infra dodaje: "Nasze partnerstwo z HUMAIN otworzy nowe ścieżki wzrostu dla inwestycji instytucjonalnych i rozwoju gospodarki cyfrowej".
A teraz zastanów się nad tym w kontekście twojej firmy. Jeśli używasz modeli AI (a prawdopodobnie używasz lub planujesz), to zapytania trafiają do czyjegoś centrum danych. Jeszcze niedawno "czyiś" oznaczało Google, Microsoft, Amazon. Za chwilę może to być serwer w Rijadzie. I może to być tańsze. Może szybsze. A może z lepszym wsparciem dla rynków rozwijających się.
Geografia infrastruktury AI przestaje być amerykańskim monopolem. I to może zmienić całą ekonomię branży - włącznie z cenami, które płacisz za dostęp do modeli.
Narzędzia AI, które oszczędzają czas (i nie wymagają programisty)

Słyszałeś o AI, które pisze kod, generuje obrazy i rozmawia jak człowiek. Ale co z AI, które po prostu załatwia nudne rzeczy z twojej codziennej listy zadań? Oto pięć narzędzi, które właśnie to robią - bez konieczności zatrudniania programisty czy czytania dokumentacji API.
ChartGen AI to narzędzie, które zamienia surowe dane w profesjonalne wykresy w kilka sekund. Wystarczy wrzucić plik CSV, Excel, JSON albo podłączyć Google Sheets - a AI automatycznie wykrywa kolumny, agregacje i sugeruje odpowiedni typ wizualizacji. Obsługuje dziewięć rodzajów wykresów: słupkowe, liniowe, kołowe, obszarowe, punktowe, mapy ciepła, combo, waterfall i lejkowe. Co więcej, wykresy można synchronizować z danymi na żywo - więc raz ustawiony raport aktualizuje się sam. Eksport do PNG, SVG, PDF albo bezpośrednio do dashboardu. Dla firm, które codziennie robią raporty dla klientów czy zarządu, to oszczędność godzin pracy tygodniowo.
LocateStore rozwiązuje konkretny problem: jak zarządzać mapą lokalizacji, gdy masz kilka lub kilkadziesiąt punktów sprzedaży. Zamiast płacić za zaawansowane GIS albo męczyć się z Google Maps API, po prostu wpisujesz adresy do Google Sheets. LocateStore automatycznie tworzy interaktywną mapę z wyszukiwarką i filtrami. Dodałeś nowy sklep? Wpis w arkuszu, mapa się aktualizuje. Klient szuka najbliższej lokalizacji? Wpisuje kod pocztowy, dostaje wynik. Proste, szybkie, działa.
Demonstrate to coś, na co czekali wszyscy, którzy nienawidzą powtarzalnych zadań w przeglądarce. Narzędzie nagrywa, co robisz w przeglądarce - krok po kroku. Potem generuje gotowy kod automatyzacji i wdraża go jako funkcję bezserwerową. Nie musisz znać się na programowaniu. Nie musisz ustawiać infrastruktury. Po prostu pokazujesz raz, jak coś zrobić, a Demonstrate robi to za ciebie w nieskończoność. Idealne do powtarzalnych procesów: eksport danych, wypełnianie formularzy, kopiowanie informacji między systemami.
Callum to asystent kalendarza, który naprawdę rozumie kontekst. Nie chodzi tylko o znalezienie wolnego terminu. Callum uwzględnia dostępność wielu osób, strefy czasowe, preferencje („nie rano", „tylko wtorki"), konflikty w kalendarzu i rzeczywiste ograniczenia logistyczne. Zamiast wysyłać dziesięć maili „czy pasuje wam czwartek o 15?", po prostu dajesz Callumowi zakres dat i listę uczestników. On znajduje najlepszy termin, biorąc pod uwagę wszystkie zmienne. Dla firm organizujących dużo spotkań z wieloma stronami - oszczędność nerwów i czasu.
CyberCut AI automatyzuje produkcję contentu wideo. Wrzucasz długi materiał - webinar, wywiad, prezentację - a narzędzie automatycznie wycina fragmenty gotowe do publikacji w mediach społecznościowych. Dodaje napisy z wysoką precyzją (ważne dla zasięgów na LinkedIn czy Instagramie, gdzie większość ludzi ogląda bez dźwięku). Generuje też filmy marketingowe z gotowymi szablonami. Jeśli twoja firma produkuje treści wideo, ale nie ma budżetu na pełnoetatowego montażystę, CyberCut robi robotę wystarczająco dobrze, żeby content wyglądał profesjonalnie.
Wspólny mianownik tych narzędzi? Każde rozwiązuje konkretny problem, który do tej pory wymagał albo zatrudnienia specjalisty, albo godzin ręcznej pracy. Teraz można to zautomatyzować w kilka kliknięć. I to jest prawdziwa siła AI - nie w laboratorium, ale w twoim codziennym harmonogramie.
Google nauczyło AI widzieć w czterech wymiarach. Tak, czterech

AI, które rozmawia - mamy. AI, które koduje - mamy. AI, które komponuje muzykę - też. A co z AI, które naprawdę widzi? Nie jak kamera, która robi zdjęcie. Nie jak model rozpoznający obiekty na obrazie. Chodzi o coś więcej - o rozumienie przestrzeni, ruchu i czasu jednocześnie. O widzenie świata tak, jak ty go widzisz.
To właśnie robi D4RT - Dynamic 4D Reconstruction and Tracking, nowy model od Google DeepMind. Nazwa brzmi skomplikowanie, ale idea jest prosta: weź zwykłe wideo 2D i zrekonstruuj z niego pełną scenę 3D, śledząc każdy piksel w czasie. Nie tylko "co się rusza", ale "gdzie dokładnie jest każdy punkt w przestrzeni w każdej chwili".
Do tej pory takie zadania wymagały całego stosu wyspecjalizowanych narzędzi. Jedno do rekonstrukcji geometrii 3D. Drugie do śledzenia obiektów. Trzecie do estymacji pozycji kamery. Czwarte do radzenia sobie z przesłonięciami (gdy coś znika za rogiem). Piąte do obsługi rozmazanego ruchu. I tak dalej. D4RT robi to wszystko w jednym modelu. I robi to 18 do 300 razy szybciej niż dotychczasowe rozwiązania.
Jak to działa? Model używa architektury Transformer opartej na zapytaniach (query-based encoder-decoder). Brzmi technicznie, ale zasada jest prosta: D4RT przetwarza wideo i buduje wewnętrzną reprezentację sceny - coś w rodzaju skompresowanego "modelu świata". Potem możesz zapytać model o cokolwiek: "Gdzie jest ten piksel z klatki 47 w przestrzeni 3D, widziany z tej kamery, w czasie T?" I model odpowiada. Natychmiast.
To właśnie ta elastyczność zapytań sprawia, że D4RT jest tak szybki. Zamiast przetwarzać całą scenę na wszystkie możliwe sposoby, oblicza tylko to, o co prosisz. Minutowe wideo przetwarza w około 5 sekund na jednym chipie TPU. Poprzednie metody potrzebowały do 10 minut na to samo zadanie. To 120-krotna poprawa w konkretnym teście porównawczym.
Ale prawdziwa moc D4RT to nie tylko prędkość. To uniwersalność. Model radzi sobie z trzema kluczowymi zadaniami jednocześnie: śledzi trajektorie punktów w przestrzeni 3D (nawet gdy obiekt wychodzi poza kadr lub jest tymczasowo zasłonięty), rekonstruuje pełną strukturę 3D sceny bez dodatkowej optymalizacji i odtwarza trajektorię kamery z wielu perspektyw, dopasowując migawki 3D.
Po co ci to w biznesie? Wyobraź sobie: robotykę przemysłową, która rozumie przestrzeń na żywo i nawiguje przez skomplikowane środowiska; rozszerzoną rzeczywistość działającą na urządzeniu mobilnym bez opóźnień (AR, które faktycznie działa w czasie rzeczywistym); systemy wizyjne w autonomicznych pojazdach; monitoring jakości produkcji bez specjalistycznych kamer 3D; analizę ruchu klientów w sklepie fizycznym z dokładnością co do centymetra.
Google otwarcie mówi, że D4RT to krok w kierunku AGI - sztucznej inteligencji ogólnej, która faktycznie rozumie fizyczną rzeczywistość. To już nie tylko rozpoznawanie obrazów. To zrozumienie przestrzeni, czasu i ruchu. To AI, które widzi świat nie jako serię pikseli, ale jako żywe, trójwymiarowe środowisko.
I robi to w czasie rzeczywistym. Na jednym chipie. To właśnie zmienia sytuację - nie w laboratorium, ale w możliwościach wdrożenia. Bo co z tego, że model jest genialny, jeśli potrzebuje godziny, żeby przetworzyć 10 sekund wideo? D4RT zmienia tę równanie. I otwiera drzwi do zastosowań, o których jeszcze rok temu można było tylko marzyć.




